Mam 17 lat i jak wygląda moje życie prywatne. Story Time#1
Mam 17 lat i wiele różnych przygód przeżyłam.
Chcę wam o nich opowiedzieć. Nie chce szpanować czego to ja nie przeżyłam i nie spróbowałam. Chcę się z nimi podzielić i pokazać, że w wieku 17 można super się bawić i by rodzice byli z tego zadowoleni.
Wszystko będzie anonimowo!
Więc pod koniec wakacji razem z przyjacielem poszliśmy pod sklep. ( Koło sklepu jest taki mały ogródek tam są ławki oraz stół.) Siedzieliśmy gadaliśmy nic złego bynajmniej nie robiliśmy.
Podszedł mój kolega z klasy a jego dobry znajomy. Gadanie i itp. Było koło 20 miałam wtedy 16 no i czas na mieście był do 22 max. Dochodziła 20 i zaczęli przychodzić różni znajomi. Koło 21 musieliśmy jedną z koleżanek odprowadzić do domu nie miała daleko no ale blisko też nie było. Wraz z moim przyjacielem poszliśmy ją odprowadzić do jej drogi. Odprowadziliśmy i wracamy tam. Było lekko po 21 i ja do mojego przyajaciela.:
-Ej słuchaj ja muszę być w domu o 22 max bo inaczej mam przerypane u mamy.
-O ja czyli nie wracasz tam do nich?
Od tej koleżanki mieliśmy jakieś dobre 10 minut drogi do tego ogródka.
Ale nie chciałam jeszcze wracać i nawet się z nimi nie pożegnałam a ja tak nie lubię robić więc mówię do niego:
-Słuchaj i tak muszę iść się z nimi pożegnać więc chodźmy.
Przeszliśmy jakieś 30 metrów i słyszymy jak ktoś jedzie i nagle mój BFF krzyczy:
-Ej stary!
Ja patrze ten samochód co jechał zatrzymuje się dosłownie przed nami, Ja taka zdziwiona o co tu chodzi.
Mój BFF podszedł do szyby i gada z tym facetem.
Po chwili słyszę :
-M chodź podwiezie nas!
Ja taka oszołomiona o co tu chodzi kto to jest i wgl. Ale dobra weszłam do tego samochodu i okazało się, że to kuzyn mojego przyjaciela.
Pogadaliśmy w trakcie drogi i nagle mój przyjaciel pyta się go "
-Ej idziesz z nami ? Co masz lepszego do roboty?
-No w sumie i tak bez celu jeździłem jeśli to nie problem to bardzo chętnie.
Na co ja zareagowałam :
-Ej no bez jaj pewnie, że to nie problem podwiozłeś nas i czym więcej osób tym weselej.
I tak zaczęła się moja znajomość z nim i do dzisiaj spotykamy się gadamy itp.
Dziękuję mojemu przyjacielowi że wtedy go zaprosił bo to tak sympatyczny człowiek .
To była taka spokojna opowieść nic złego się nie działo.
Teraz kolej na coś innego.
Pamiętam to jak do dziś.
Pojechaliśmy do kina do innego miasta 3 samochodami. ja jechałam z tym nowym kolegą.
To kino było na spontanie wgl rano nie sądziłam, że do kina pojadę.
Nawet nie wiedziałam na co pojechaliśmy.
Dobra jesteśmy w kinie i tu nagle na horror pojechaliśmy było koło 20 a my do kina na horror nie super.
Dobra kupiłam sobie i przyjaciółce bilet weszliśmy i żałowałam że na to poszłam. Ja ogólnie nie lubię horrorów ale ten skończył się w połowie. Nic nie było wyjaśnione
Dobra wyszliśmy i jak było zimno to normalnie nie do pomyślenia. Ubrani byliśmy lekko bo było wcześniej ciepło ale ok.
Jak wracaliśmy do naszej miejscowości to trzeba przejechać przez taki las. To była normalna droga ale wokół niej były drzewa. I od razu przypomniał mi się horror. W nim wszystko działo się w lesie. Coś nam wyskoczyło przed drogą moja przyjaciółka wraz z przyjacielem zaczęli się drzeć a ja skulona po prostu się modliłam by wszystko było w porządku. Kierowca w ogóle był nie wzruszony. Później okazało się, że to kot! Jak nam ulżyło. Mój kolega jak to on zaczął nas straszyć ruchał kierownicą na wszystkie strony i krzyczał, że nie może kontrolować tego i wgl. My wrócilśmy do domu posrani. Moja przyjaciółka u mnie nocowała to jak nas moja mama zobaczyła to spytała się czy my po drodzę zobaczyliśmy ducha czy coś.
Później okazało się, że mój kolega zgubił telefon nie wiadomo jak.
ok to na razie na tyle to nie są harkorowe opowieści bo były jeszcze lepsze ale to na razie na tyle
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz